Tworzenie metafor

Opowiadanie historii wymaga umiejętności pochodzących z modelu Mil­tona i wielu innych. Dopasowanie i prowadzenie, synestezja, kotwicze­nie, trans i płynne łączenie ? wszystko to jest potrzebne, aby stworzyć dobrą opowieść. Wątek musi być (psychologiczny i powinien odzwier­ciedlać doświadczenie słuchacza.

Aby stworzyć pomocną metaforę, najpierw zbadaj stan obecny i stan pożądany osoby, której to dotyczy. Metafora będzie opowieścią o po­dróży z jednego stanu do drugiego.

Stan obecny ———————————————————————————— ? Stan pożądany

?Pewnego razu…”                                                                  ?…i żyli długo i szczęśliwie”

Wyszczególnij elementy obu stanów, ludzi, miejsca, przedmioty, aktywności, czas, nie zapominając o systemach reprezentacji i o submodalnościach kolejnych elementów.

Następnie wybierz odpowiedni kontekst dla opowieści, taki, który zainteresuje daną osobę i zastąp elementy problemu jakimiś innymi, zachowując te same relacje. Nakreśl historię tak, aby miała tę samą formę co stan obecny i prowadź ją poprzez dołączoną strategię do roz­wiązania (stan pożądany). Fabuła opowiadania angażować będzie lewą półkulę, a przekaz skieruje się do nieświadomości.

Chciałbym zilustrować zachodzący proces przykładem, choć zdaję sobie sprawę z tego, że słowo pisane traci brzmienie, spójność i wiele wzorców z metamodelu. Nie mogę, oczywiście, opowiedzieć historii, która byłaby odpowiednia dla was wszystkich, tak różnych czytelników. Jest to tylko przykład procesu tworzenia metafory.

Kiedyś pracowałem z pacjentem, który zaniepokojony był brakiem poczucia równowagi w swoim życiu. Doświadczał on wielkich trudności przy podejmowaniu decyzji dotyczących istotnych zagadnień i martwił się, że poświęca zbyt dużo energii jednym projektom, a zbyt mało innym. Niektóre z tych przedsięwzięć wydawały mu się nie dopracowane, a inne opracowane ponad miarę.

To przypomniało mi czasy mojej młodości. Uczyłem się wtedy grać na gitarze i czasami pozwalano mi pozostawać do późnej nocy, abym w trakcie kolacji zabawiał gości swoją muzyką. Mój ojciec był aktorem filmowym, więc do naszego domu przychodziło wiele znanych postaci. W czasie długich przyjęć jedli i rozmawiali na wszelkie możliwe tematy. Bawiłem się świetnie w te wieczory i poznawałem sporo interesujących osób.

Pewnego razu jednym z gości mojego ojca był znakomity aktor, znany ze swych ról zarówno teatralnych, jak i filmowych. Był jednym z mych idoli i słuchanie go dostarczało mi wiele radości.

Późnym wieczorem inny aktor zapytał go, jak doszedł do takich nadzwyczajnych umiejętności. ?Cóż ? odpowiedział ? zabawne, ale nauczyłem się wiele w mej młodości, zadając całkiem podobne pytania. Jako chłopak uwielbiałem cyrk; był kolorowy, hałaśliwy, ekstrawagancki i ekscytujący. Wyobrażałem sobie, że jestem tam, w świetle reflektorów, i odbieram wyrazy uznania publiczności. Czułem się cudownie. Jednym z moich bohaterów był linoskoczek pewnego słynnego wędrownego cyrku; na linie poruszał się z nadzwyczajną równowagą i gracją. Zaprzyjaźniłem się z nim jednego lata. Byłem zafascynowany jego umie­jętnościami i aurą niebezpieczeństwa, która go otaczała; rzadko kiedy używał siatki bezpieczeństwa. Pewnego popołudnia pod koniec lata by­łem bardzo smutny, gdyż następnego dnia cyrk miał opuścić nasze mia­sto. Poszukałem mojego przyjaciela i rozmawialiśmy do samego zmie­rzchu. Wszystko, czego wtedy pragnąłem, to być takim jak on; chciałem dołączyć do cyrku. Zapytałem go wtedy o sekret jego umiejętności.

Po pierwsze, patrzę na każdy z moich występów jak na najważniej­szy w moim życiu, ostatni, który mam wykonać, i chcę, aby był najlepszy. ? mówił. ? Przygotowuję każdy spacer po linie bardzo starannie. Wiele rzeczy w moim życiu robię nawykowo, ale ta do nich nie należy. Zwracam moją uwagę na to, jak się ubieram, co jem, jak wyglądam. Próbuję w wyobraźni każdy występ jako pełny sukces, jeszcze zanim on nastąpi; doświadczam tego, co będę widział, słyszał i czuł. W ten sposób wiem, że nie czekają mnie żadne nieprzyjemne niespodzianki.

Stawiam się również na miejscu mojej widowni i wyobrażam sobie to, co ona będzie widzieć, słyszeć i odczuwać. Myślę o wszystkim zawczasu, jeszcze na ziemi. Gdy jestem już w górze, oczyszczam swój umysł i wyłączam uwagę?.

Nie było to to, co chciałem wtedy usłyszeć, ale brzmiało wystarcza­jąco dziwnie, abym zawsze pamiętał, co powiedział.

?Pewno myślisz, że ja nie tracę równowagi?? ? zapytał.

?Nigdy nie widziałem, abyś stracił równowagę? ? odpowiedzia­łem.

?To nieprawda ? zaprzeczył. ? Ja zawsze tracę równowagę. Po prostu kontroluję ją w granicach przez siebie ustanowionych. Nie potra­fiłem przejść po linie, dopóki nie nauczyłem się tracić równowagi cały czas, raz na jedną stronę, potem na drugą. Balans to nie jest coś, co się ma, tak jak klauni mają krzywe nosy, ale stan kontrolowanego ruchu tam i z powrotem. Gdy kończę swój popis, dokonuję jeszcze jego prze­glądu, aby sprawdzić, czy nie ma tam czegoś, czego mógłbym się na­uczyć. Potem zapominam go całkowicie?.

Dokładnie takie same zasady zastosowałem w moim aktorstwie” ? zakończył mój bohater.

Na koniec chciałbym wam przedstawić fragment z Maga Johna Fow- lesa. Ta urocza historia mówi wiele o NLP, ale pamiętajcie, że jest to tylko jeden z wielu sposobów mówienia o nim.

Both comments and pings are currently closed.

Comments are closed.