PRZYCZYNA I SKUTEK

?Po prostu doprowadzasz mnie do płaczu; nic na to nie poradzę”. Wiele wyrażeń językowych zachęca do myślenia w kategoriach przyczynowo-skutkowych. Aktywny podmiot zazwyczaj wykonuje działanie na pa­sywnym przedmiocie, lecz jest to duże uproszczenie. Istnieje niebezpie­czeństwo myślenia o ludziach jak o kulach bilardowych, stosujących się do praw przyczynowych. Zdanie ?Słońce sprawia, że kwiaty rosną” jest uproszczonym sposobem wyrażenia nadzwyczaj skomplikowanej relacji. Myślenie przyczynowe niczego nie wyjaśnia, lecz wprost zaprasza do postawienia pytania: ?Jak?”

Jest olbrzymia różnica pomiędzy zdaniami ?Wiatr wykrzywił drze­wo” i ?Doprowadzasz mnie do szału”. Wierzyć, że ktoś inny jest odpo­wiedzialny za twój stan emocjonalny, to dać mu jakiś rodzaj psychicznej władzy nad tobą, której w rzeczywistości nie posiada.

Przykładami tego rodzaju fałszywych stwierdzeń mogą być:

Nudzisz mnie. (Sprawiasz, że czuję się znudzony.) Cieszę się, że już poszedłeś. (Twoje odejście spowodowało moją radość.) Ta pogoda mnie dołuje. (Pogoda wywołuje we mnie uczucie przy­gnębienia.)

Żadna osoba nie ma bezpośredniej kontroli nad stanami emocjonal­nymi innych osób. Myślenie, że możesz zmusić innych do doświadczania różnych stanów wewnętrznych lub że inni mają moc wywoływać je w tobie, jest bardzo ograniczające i powoduje wiele zmartwień. Bycie odpowiedzialnym za uczucia innych osób jest również wielkim ciężarem. Będziesz musiał podjąć przesadną i niepotrzebną ostrożność w tym, co mówisz i co robisz. W ramach modelu przyczyna-skutek stajesz się albo ofiarą, albo niańką innych.

Słowo ?ale” bardzo często implikuje przyczynę i efekt, wprowadzając powody, dla których osoba czuje się zmuszona czegoś nie robić: ?Po­mógłbym ci, ale jestem zbyt zmęczony”; ?Wziąłbym urlop, ale moja firma rozpadłaby się beze mnie”.

Myślenie przyczynowe możemy kwestionować na dwóch pozio­mach. Jedną z reakcji jest proste pytanie o to, jak jedna rzecz powoduje drugą. Opis tego, jak to się dzieje, często odsłania nowe możliwości działania. Tym niemniej nie narusza to jeszcze fundamentalnego dla myślenia przyczynowego przekonania, silnie zakorzenionego w naszej kulturze, że inni ludzie mają władzę i są odpowiedzialni za nasze we­wnętrzne stany emocjonalne. Prawdą jest, że to my sami powodujemy nasze własne uczucia. Nikt nie może zrobić tego za nas. My reagujemy i my jesteśmy odpowiedzialni. Myślenie, że odpowiedzialni są inni, upodabnia nas do kuli bilardowej; stajemy się mieszkańcami świata nieożywionego. Uczucia, jakie wytwarzamy w odpowiedzi na działanie innych osób, często są wynikiem synestezji. Widzimy i słyszymy coś, i reagujemy uczuciami. Wydaje się, jakby połączenie to następowało automatycznie.

Pytaniem metamodelu nakierowanym na podstawowe przyczynowo- -skutkowe założenie wypowiedzi takich jak ?On wzbudza we mnie złość” jest ?W jaki dokładnie sposób wzbudzasz w sobie złość na to, co on mówi?” To stwarza świadomość, że osoba posiada jakiś wybór w swojej emocjonalnej reakcji.

Nie jest łatwo przyjąć odpowiedzialność za swoje własne uczucia, używaj więc tego typu pytań tylko wtedy, gdy masz bardzo dobry kon­takt. Mogą one być wielkim wyzwaniem.

Przyczynę i skutek możemy badać, pytając: ?Jak dokładnie jedno powoduje drugie?” lub ?Co musiałoby się z tym stać, aby nie było powodowane przez tamto?”

Wiarę w przyczynę i skutek możemy zakwestionować, pytając: ?Jak to robisz, że czujesz się lub reagujesz w ten sposób w od­powiedzi na to, co słyszysz i widzisz?”

Both comments and pings are currently closed.

Comments are closed.