<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>Formatownia</title>
	<atom:link href="http://formatownia.pl/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://formatownia.pl</link>
	<description>Blog o bieganiu dla biegaczy</description>
	<lastBuildDate>Tue, 15 May 2012 07:30:09 +0000</lastBuildDate>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.org/?v=3.3.2</generator>
		<item>
		<title>I Bieg o Robaczywe ;-) Jabłko w Kościanie</title>
		<link>http://formatownia.pl/2012/05/09/i-bieg-o-robaczywe-jablko-w-koscianie/</link>
		<comments>http://formatownia.pl/2012/05/09/i-bieg-o-robaczywe-jablko-w-koscianie/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 09 May 2012 11:50:33 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Kuba</dc:creator>
				<category><![CDATA[Polecane]]></category>
		<category><![CDATA[4 km]]></category>
		<category><![CDATA[kościan]]></category>
		<category><![CDATA[koscian.net]]></category>
		<category><![CDATA[kurza góra]]></category>
		<category><![CDATA[nordic walking]]></category>
		<category><![CDATA[polska biega]]></category>
		<category><![CDATA[rekreacja]]></category>
		<category><![CDATA[trasa]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://formatownia.pl/?p=1498</guid>
		<description><![CDATA[Uwaga, uwaga! W ramach ogólnopolskiej akcji POLSKA BIEGA chciałbym wraz z lokalnym portalem informacyjnym koscian.net zaprosić każdego, kto ma ochotę na odrobinę ruchu i rekreacji na I BIEG O ROBACZYWE [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><a href="http://formatownia.pl/wp-content/uploads/2012/05/polskabiega.jpg"><img src="http://formatownia.pl/wp-content/uploads/2012/05/polskabiega-317x450.jpg" alt="" title="I Bieg o Robaczywe ;-) Jabłko" width="317" height="450" class="alignright size-large wp-image-1499" /></a>Uwaga, uwaga!</p>
<p>W ramach ogólnopolskiej akcji POLSKA BIEGA chciałbym wraz z <a href="http://koscian.net">lokalnym portalem informacyjnym koscian.net</a> zaprosić każdego, kto ma ochotę na odrobinę ruchu i rekreacji na I BIEG O ROBACZYWE <img src='http://formatownia.pl/wp-includes/images/smilies/icon_wink.gif' alt=';-)' class='wp-smiley' />  JABŁKO. Od razu uprzedzam, że nie chcemy i nie będziemy się ścigać. W tym biegu zwycięzcą będzie każdy, kto przyłączy się do naszego truchtu lub marszu w lasku za Kurzą Górą. Zapraszamy wytrawnych biegacze, ale i całe rodziny, młodzież, dorosłych i osoby starsze. Możesz biec lub maszerować z kijkami Nordic Walking, a nawet bez nich. Najważniejsze byś był i aktywnie spędził czas!</p>
<p>Spotykamy się w niedzielę, 20 maja, na parkingu Nadleśnictwa Kościan o godzinie 17:00. Dla każdego, kto zdecyduje się z nami pokonać 4 kilometry leśnych ścieżek, przewidujemy skromną, ale zdrową niespodziankę!</p>
<p>Liczymy na Wasze przybycie i wspólną, fajną zabawę!</p>
<p>Już teraz możecie zobaczyć trasę biegu:<br />
<iframe width="600" height="400" frameborder="0" scrolling="no" marginheight="0" marginwidth="0" src="https://maps.google.com/maps/ms?msa=0&amp;msid=208553062190394763657.0004bf82521dfba0503e1&amp;ie=UTF8&amp;t=m&amp;ll=52.066528,16.681108&amp;spn=0.021106,0.051498&amp;z=14&amp;output=embed"></iframe><br /><small>Pokaż <a href="https://maps.google.com/maps/ms?msa=0&amp;msid=208553062190394763657.0004bf82521dfba0503e1&amp;ie=UTF8&amp;t=m&amp;ll=52.066528,16.681108&amp;spn=0.021106,0.051498&amp;z=14&amp;source=embed" style="color:#0000FF;text-align:left">I Bieg o Robaczywe <img src='http://formatownia.pl/wp-includes/images/smilies/icon_wink.gif' alt=';-)' class='wp-smiley' />  Jabłko</a> na większej mapie</small></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://formatownia.pl/2012/05/09/i-bieg-o-robaczywe-jablko-w-koscianie/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>5</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Treningi z adidas miCoach Pacer</title>
		<link>http://formatownia.pl/2012/05/06/treningi-z-adidas-micoach-pacer/</link>
		<comments>http://formatownia.pl/2012/05/06/treningi-z-adidas-micoach-pacer/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 06 May 2012 10:30:18 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Kuba</dc:creator>
				<category><![CDATA[Elektronika]]></category>
		<category><![CDATA[adidas]]></category>
		<category><![CDATA[czujnik serca]]></category>
		<category><![CDATA[kadencja]]></category>
		<category><![CDATA[krokomierz]]></category>
		<category><![CDATA[micoach]]></category>
		<category><![CDATA[pacer]]></category>
		<category><![CDATA[tempo]]></category>
		<category><![CDATA[tętno]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://formatownia.pl/?p=1493</guid>
		<description><![CDATA[O pierwszych wrażeniach z używania urządzenia już pisałem. Teraz czas na kilka wniosków. Od razu uprzedzam, że w Pacerze nie ustawiłem żadnego planu i używałem go tylko do zbierania informacji [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><a href="http://formatownia.pl/wp-content/uploads/2012/03/logo_adidas_micoach.jpg"><img src="http://formatownia.pl/wp-content/uploads/2012/03/logo_adidas_micoach-260x212.jpg" alt="" title="adidas MiCoach" width="260" height="212" class="alignleft size-medium wp-image-1451" /></a>O pierwszych wrażeniach z używania urządzenia już pisałem. Teraz czas na kilka wniosków. Od razu uprzedzam, że w Pacerze nie ustawiłem żadnego planu i używałem go tylko do zbierania informacji z treningów, czyli bawiłem się w tzw. free workouts.</p>
<p><strong>Czujnik serca</strong><br />
To czego nigdy nie mogłem u siebie zmierzyć to praca mojego serca. Z Pacerem zawsze mogę się dowiedzieć, jak tam moja &#8222;pompka&#8221; pracuje. Dane są zbierane prawidłowo, co widzę na wykresie po treningu (miarowy wzrost w trakcie długich wybiegań bez utraty danych). Sam pasek z czujnikiem przez te kilkanaście treningów trzymał się ciała świetnie, nie ocierał, nie spadał i nie przeszkadzał.</p>
<p><strong>Dystans</strong><br />
Wydaje mi się, że tutaj jest pies pogrzebany dla urządzenia. Mam w Kościanie taką pętelkę 10 km. Dwa razy obiegałem ją z miCoachem i dwa razy dostałem różny wynik: 9,1 km i 9,4 km. Błąd ten jest pewnie wynikiem różnej długości kroku, jaką mogłem mieć na tych dwóch treningach. Na szczęście nie przywiązuję aż tak wielkiej wagi do swojego kilometrażu i 0,5 km różnicy dla mnie nie robi. Innym jednak na pewno to będzie przeszkadzać.</p>
<p><strong>Tempo</strong><br />
Ponieważ z grubsza miCoach Pacer zaniża dystans, to i tempo jest niższe niż w rzeczywistości. Mimo to lubię sprawdzać, jakim tempem biegnę i względem tego przyspieszać bądź zwalniać.</p>
<p><strong>Sensor kroku</strong><br />
Skoro była mowa o długości kroku, to napiszę nieco o sensorze kroku czyli krokomierzu. Jego wadą jest to, że lubi się gubić. Przynajmniej raz na dwa treningi dostaję informacje, że urządzenie zgubiło sygnał czujnika kroku. Po kilkunastu sekundach wraca, ale fakt jest faktem.</p>
<p><strong>Kadencja</strong><br />
Krokomierz mierzy mi kadencję na ok. 150 kroków na minutę, co jest typowym wynikiem dla amatora. Z tego wnioskuję, że ten aspekt liczony jest poprawnie.</p>
<p><strong>Co dalej?</strong><br />
Po tych kilkunastu treningach doszedłem do wniosku, że warto z urządzeniem biegać na tętno. Dystans i tempo zostawiam na razie na boku. Dlatego przetestuję urządzenie jeszcze inaczej. Załaduję plan treningowy na półmaraton i zobaczymy, co z niego wyniknie. 4 treningi w tygodniu do końca sierpnia wg tętna. Czy na jesień będzie życiówka? I czy adidas miCoach Pacer mi w tym pomoże? Pewnie będę wiedział już za dwa tygodnie. Wtedy też zdam relację, jaki sens mają plany treningowe w przypadku urządzenia, o którym tutaj już piszę drugi raz. Bądźcie czujni!</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://formatownia.pl/2012/05/06/treningi-z-adidas-micoach-pacer/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>2</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>XXI Półmaraton Mogilno-Trzemeszno</title>
		<link>http://formatownia.pl/2012/05/06/xxi-polmaraton-mogilno-trzemeszno/</link>
		<comments>http://formatownia.pl/2012/05/06/xxi-polmaraton-mogilno-trzemeszno/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 06 May 2012 08:33:32 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Kuba</dc:creator>
				<category><![CDATA[Relacje]]></category>
		<category><![CDATA[3 maja]]></category>
		<category><![CDATA[mogilno]]></category>
		<category><![CDATA[półmaraton]]></category>
		<category><![CDATA[słońce]]></category>
		<category><![CDATA[trzemeszno]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://formatownia.pl/?p=1489</guid>
		<description><![CDATA[3 maja, w święto, przyszło mi jechać na półmaraton do Trzemeszna. Podwiózł mnie tam Bartek z Magdą, a stamtąd na linie startu w Mogilnie autobus. Pogoda dopisywała i to jeszcze [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>3 maja, w święto, przyszło mi jechać na półmaraton do Trzemeszna. Podwiózł mnie tam Bartek z Magdą, a stamtąd na linie startu w Mogilnie autobus. Pogoda dopisywała i to jeszcze jak! 30 st. C w cieniu zapowiadało ostrą walkę ze samym sobą. Do tego dochodziły grille w dwa poprzednie dni, gdzie na pewno nie piłem samego soczku, a raczej coś z procentami. W tych warunkach założeniem minimum było zejście poniżej 1:50, ale chciałem pobiec na 1:45.</p>
<p><a href="http://formatownia.pl/wp-content/uploads/2012/05/mogilno-trzmeszno2012.jpg"><img src="http://formatownia.pl/wp-content/uploads/2012/05/mogilno-trzmeszno2012-226x340.jpg" alt="" title="XXI Półmaraton Mogilno-Trzemeszno" width="226" height="340" class="alignright size-medium wp-image-1490" /></a>Na starcie w Mogilnie wszyscy zawodnicy mieli okazję obejrzeć 3-majowy marsz z orkiestrą. Krótko po tym ruszyliśmy na trasę i szybko opuściliśmy miasteczko startu. Od początku prażyło słońce i od początku wspinaliśmy się i zbiegaliśmy z górek. Biegłem wraz z Bartkiem i Adamem. Tempo poniżej 5 minut mogło dać nam rewelacyjny czas. Do 5 km czułem się wyśmienicie, zupełnie nic mi nie przeszkadzało, a częste punkty z wodą dodawały otuchy w to słońce. Trasa do 9 kilometra wiodła asfaltem, by na jakieś 3 km przejść w szuter. Tutaj zaczęło coraz bardziej przeszkadzać mi słońce, a do tego jakby zabrakło punktu z wodą. Co gorsza, cała trasa była praktycznie niezacieniona. Na 12 km miałem już dość, czułem się jak wielka maszyna parowa. Poddałem się psychicznemu naciskowi i przeszedłem w marsz oraz skorzystałem z okazji i zrobiłem siku. Postanowiłem ograniczyć się do planu minimum, ruszyłem, ale słabszym tempem. Nogi były ciężkie jak z ołowiu, a w głowie kilka razy musiałem stoczyć bój o to, by znowu nie przejść w marsz. Przy 16 kilometrze podłapałem się koleżanki w żółtej koszulce i już tak razem biegliśmy niemal do mety. W Trzemesznie zdążyło jeszcze mnie zadziwić, że ruch samochodowy nie został wstrzymany. Po rundzie w centrum miasta, zacząłem się wspinać na ostatni podbieg do stadionu. Przy dość głośnym dopingu kibiców przekroczyłem jakże upragnioną linię mety. Odebrałem medal, wodę i mogłem wreszcie odpocząć i uspokoić serce. Czas ostatecznie wyszedł słaby, 1:48:11 i dał mi 147 miejsce na 361 zawodników. Nie jest to jednak jakąś ujmą, gdyż warunki na trasie były naprawdę ciężkie. Mam więc co do tego biegu mieszane uczucia, gdyż mogłem po prostu zacząć ciut wolniej i może bym nie musiał maszerować.</p>
<p>Organizacyjnie bieg zasłużył na 5 w skali szkolnej. Trochę dziwnie były rozstawione punkty z wodą, gdyż w środkowej części trasy zwyczajnie mi ich zabrakło. Zdziwiłem się też, że w Trzemesznie nie został wstrzymany ruch samochodowy. Choć nic się nie stało, przy większej ilości zawodników o wypadek byłoby nietrudno. Cała reszta: biuro zawodów, parking, informacja, szatnie, prysznice, medal, ilość wody na mecie, posiłek po biegu oraz pakiet były zupełnie ok.</p>
<p>Na końcu pozdrowienia. Dla Bartka i Magdy, którzy mi towarzyszyli. Dla wszystkich znajomych: Wojtka, Bartka, Michała, Mariusza, Radka i innych, których spotkałem. Dla kibiców za głośny doping. Dla mamy, która miała w ten dzień imieniny <img src='http://formatownia.pl/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' /> </p>
<p>Fotki z biegu autorstwa Ani, skąd wziąłem powyższe zdjęcie znajdziecie <a href="https://picasaweb.google.com/117155051880055954765/03052012BiegJKilinskiego?authuser=0&#038;feat=directl">tutaj</a>.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://formatownia.pl/2012/05/06/xxi-polmaraton-mogilno-trzemeszno/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>4</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Polityka startowa</title>
		<link>http://formatownia.pl/2012/04/18/polityka-startowa/</link>
		<comments>http://formatownia.pl/2012/04/18/polityka-startowa/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 18 Apr 2012 10:25:03 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Kuba</dc:creator>
				<category><![CDATA[Startowe]]></category>
		<category><![CDATA[finanse]]></category>
		<category><![CDATA[motywacja]]></category>
		<category><![CDATA[pieniądze]]></category>
		<category><![CDATA[starty]]></category>
		<category><![CDATA[zawody]]></category>
		<category><![CDATA[zdrowie]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://formatownia.pl/?p=1485</guid>
		<description><![CDATA[W maju i czerwcu mam zawsze dylemat, w których zawodach wziąć udział. Jest ich tyle, że trudno dokonać wyboru. W każdy weekend mógłbym zaliczyć praktycznie po 2 biegi. Staram się [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>W maju i czerwcu mam zawsze dylemat, w których zawodach wziąć udział. Jest ich tyle, że trudno dokonać wyboru. W każdy weekend mógłbym zaliczyć praktycznie po 2 biegi. Staram się jednak zawody ograniczać do wypracowanego przez siebie magicznego równania. Jest to podyktowane głównie względami zdrowotnymi, motywacyjnymi i finansowymi. Magiczne równanie przedstawię, ale na końcu. Tymczasem&#8230;</p>
<p><strong>Zdrowie</strong><br />
Każdy soczysty start, czyli taki w którym idę na całość, okupuję pewnym zmęczeniem organizmu. Należy mu się zatem regeneracja, a przynajmniej stonowanie z treningiem do lekkich wybiegań lub prostych i mało obciążających zabaw biegowych. Moim problemem jest to, że nie potrafię biegać w zawodach na luzie. Zawsze się podpalę, nawet jak zapowiadam spokojny bieg. Dlatego dwa biegi w jednym weekendzie są dla mnie bardzo ryzykowne, jak i męczące. Nie widzę w tym sensu, a nawet zdaję sobie sprawę, że to prosta droga do przetrenowania lub kontuzji. Od pewnego czasu dla jednego weekendu przewiduję jeden bieg i tylko dla super imprez przewiduję od tej reguły wyjątek.</p>
<p><strong>Motywacja</strong><br />
Nic tak mnie nie motywuje, jak dobry wynik w biegu. Najczęściej chcę więcej i szukam kolejnej imprezy, która mogłaby być nawet jutro. I wtedy głośno karcę samego siebie i myślę sobie &#8222;spokojnie&#8221;. Trzeba wyczekać stan tego specyficznego pobudzenia i dać sobie wolne na tydzień lub najlepiej dwa. Niech się pojawi głód startowy, który potrafi nieść jak na skrzydłach. Duża ilość startów to brak odpowiedniej motywacji, przez co często biegnę na zasadzie &#8222;byle dobiec&#8221; lub po prostu odfajkować zawody w kalendarzu. Wolę wyczekać niż podpalony tracić szansę na dobry wynik.</p>
<p><strong>Finanse</strong><br />
Światem rządzi pieniądz, a zawody niestety też kosztują. Ceny bywają różne, a ja nie chcę tracić połowy pensji na opłaty startowe. Czasem warto wydać się nieco więcej na fajną imprezę, ale z reguły wybieram tańsze biegi i szerokim łukiem omijam te, gdzie z grubsza ktoś przesadził. Abstrahując od tego reguła jest prosta, im więcej startów, tym więcej strat finansowych na opłaty startowe i dojazdy. Trzeba więc wybierać.</p>
<p><strong>Magiczne równanie</strong><br />
Oszukałem was, bo żadnego równania na swoją politykę startową nie mam. Mam za to ogólny zrąb zasad, których staram się trzymać:<br />
1. Uczestniczę w jednym biegu w weekend.<br />
2. Priorytetem są półmaratony, które staram się biegać co 2 lub 3 tygodnie.<br />
3. Między półmaratonami robię sobie przerwę lub wybieram bieg na krótszym dystansie (z reguły 10 km).<br />
4. W każdym sezonie przewiduję 3 imprezy VIP. Jedną z nich jest maraton, dwie pozostałe to kwestia wyboru.</p>
<p><strong>Finisz</strong><br />
Wszystkie powyższe przemyślenia dotyczą tylko mnie i myślę, że każdy taką politykę powinien wypracować sobie sam. Często pewnie zastanawiamy się, dlaczego nie możemy poprawić jakiegoś wyniku, pomimo regularnych treningów albo dlaczego nam to nie daje frajdy. Myślę, że warto wtedy spojrzeć w swój kalendarz startowy i zastanowić się, czy wszystko tam jest w porządku. Złoty środek po raz kolejny okazuje się wyjściem z sytuacji. Za dużo wcale nie musi oznaczać dobrze, a za mało może wyciszyć w nas pewne bodźce, które są bardzo potrzebne.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://formatownia.pl/2012/04/18/polityka-startowa/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>5</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Półmaraton Ostrzeszowski im. Mirosława Zaremby</title>
		<link>http://formatownia.pl/2012/04/16/polmaraton-ostrzeszowski-im-miroslawa-zaremby/</link>
		<comments>http://formatownia.pl/2012/04/16/polmaraton-ostrzeszowski-im-miroslawa-zaremby/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 16 Apr 2012 08:02:37 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Kuba</dc:creator>
				<category><![CDATA[Relacje]]></category>
		<category><![CDATA[grand prix]]></category>
		<category><![CDATA[ostrzeszów]]></category>
		<category><![CDATA[półmaraton]]></category>
		<category><![CDATA[wielkopolska]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://formatownia.pl/?p=1482</guid>
		<description><![CDATA[Na najdalszy bieg z cyklu Grand Prix Wielkopolski w Półmaratonie udałem się dzięki uprzejmości i wraz z chłopakami z Lusówka: Radkiem, Michałem i Mariuszem. Droga minęła nam szybko, ale pogoda [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Na najdalszy bieg z cyklu Grand Prix Wielkopolski w Półmaratonie udałem się dzięki uprzejmości i wraz z chłopakami z Lusówka: Radkiem, Michałem i Mariuszem. Droga minęła nam szybko, ale pogoda za oknem nie zachęcała do biegania. Siąpił deszcz, a temperatura wynosiła ok. 8 stopni Celsjusza. Organizacyjnie nie spodziewałem się cudów, bo zeszłoroczne relacje uczestników nie były zbyt pochlebne. I jakby na potwierdzenie tego, już w biurze zawodów był mały chaos. Miejsca zdecydowanie było za mało, a każdy stolik zajmował się czymś innym: opłatą, bonem żywnościowym czy numerem startowym. Wszystko jednak udało się załatwić w 10 minut. Pakiet okazał się być całkiem fajny: ekotorba, skarpetki niebiegowe, bon na posiłek, baton, napój energetyczny, numer startowy, który był jednocześnie biletem wstępu na basen. Do startu mieliśmy jeszcze dobrą godzinę, więc w pobliskim barze skusiliśmy się na pomidorówkę z makaronem.</p>
<p><a href="http://formatownia.pl/wp-content/uploads/2012/04/ostrzeszow.jpg"><img src="http://formatownia.pl/wp-content/uploads/2012/04/ostrzeszow-299x450.jpg" alt="" title="Półmaraton Ostrzeszowski 2012" width="299" height="450" class="alignleft size-large wp-image-1483" /></a>Na pół godziny przed startem byliśmy już gotowi do walki. Ten czas poświęciliśmy chowaniu się przed deszczem i wiatrem oraz oglądaniu rywalizacji dzieci na stadionie. Nasz start nastąpił punktualnie i ruszyliśmy do boju. Pierwsze krótsze okrążenie minęło szybko. Zapoznałem się z profilem, który do najłatwiejszych nie należał. Dwa długie podbiegi dawały w kość, a na jednym z nich dodatkowo wiał wiatr prosto w twarz. Dwa punkty z wodą, niezła temperatura powietrza i chłodzący wiatr sprawił, że mimo niesprzyjających warunków biegło mi się całkiem przyjemnie. Jedyny minus to namoczony numer startowy, który ledwo trzymał się agrafek, dlatego schowałem go do spodenek. Długa pętla była właściwie powtórzeniem pierwszej, ale wydłużona została o jakiś kilometr. Czułem się po niej nieźle i nawet za namową jednego biegacza ruszyłem z nim nieco do przodu, bo była szansa złamania 1:40. Ten zamiar musieliśmy jednak porzucić na prostej, gdzie wiatr nie był sprzyjający i mieliśmy do pokonania ostatni długi podbieg. Na ostatnim kilometrze, który prowadził przez las starałem się nieco podkręcić tempo i wbiegając na stadion wiedziałem, że uda mi się połamać 1:42. Ostatecznie czas mój wyniósł 1:41:57 i dał mi 48. miejsce na 132 zawodników. Odebrałem bardzo ładny odlewany medal i pozostało mi czekać na moich współtowarzyszy.</p>
<p>Po biegu tradycyjnie udaliśmy się na posiłek &#8211; kiełbaskę oraz na&#8230; basen. Okazał się on strzałem w dziesiątkę, bo nieco nas odświeżył i zrelaksował i był o niebo lepszy niż kolejna bawełniana koszulka. Po basenie udaliśmy się już w kierunku Poznania.</p>
<p>Bieg oceniam pozytywnie, mimo kilku niedociągnięć organizacyjnych. Jego wielką zaletą jest profil trasy i basen w pakiecie. Chciałem pobiec szybciej niż w Poznaniu i tym razem udało się urwać ok. 5 minut, co oceniam bardzo pozytywnie. Jeszcze rok temu we wrześniu ten wynik dałby mi życiówkę. Liczę więc po cichu na to, że niedługo regularnie będę schodził poniżej czasu 1:40, a przy którymś z biegu uda się pobić rekord. Pozdrawiam oczywiście chłopaków, którzy mnie dowieźli na imprezę i odwieźli do Poznania. Miło było Was poznać i razem pobiegać.</p>
<p>Zdjęcie <a href="https://picasaweb.google.com/114901948898395179057/PolmaratonOstrzeszowski?authkey=Gv1sRgCJbsyaXGhNS6PQ">Krzyśka Lubczyka</a>.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://formatownia.pl/2012/04/16/polmaraton-ostrzeszowski-im-miroslawa-zaremby/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>3</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Wywiad w Gazecie Kościańskiej</title>
		<link>http://formatownia.pl/2012/04/12/wywiad-w-gazecie-koscianskiej/</link>
		<comments>http://formatownia.pl/2012/04/12/wywiad-w-gazecie-koscianskiej/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 12 Apr 2012 13:50:54 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Kuba</dc:creator>
				<category><![CDATA[Szatnia]]></category>
		<category><![CDATA[artykuł]]></category>
		<category><![CDATA[gazeta kościańska]]></category>
		<category><![CDATA[kościan]]></category>
		<category><![CDATA[wywiad]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://formatownia.pl/?p=1477</guid>
		<description><![CDATA[Już kilka razy miałem okazję gościć na łamach prasy i serwisów informacyjnych. Mój blog był opisywany w Runner&#8217;s World, a kilka artykułów z tego blogu umieszczały serwisy o bieganiu. Czasami [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><a href="http://formatownia.pl/wp-content/uploads/2012/04/gazeta_koscianska.jpg"><img src="http://formatownia.pl/wp-content/uploads/2012/04/gazeta_koscianska.jpg" alt="" title="Gazeta Kościańska" width="174" height="48" class="alignright size-full wp-image-1479" /></a>Już kilka razy miałem okazję gościć na łamach prasy i serwisów informacyjnych. Mój blog był opisywany w Runner&#8217;s World, a kilka artykułów z tego blogu umieszczały serwisy o bieganiu. Czasami też widziałem swoje nazwisko z wynikiem w notce o jakimś biegu, gdy inny kościaniak zdobył ciekawy rezultat. Większe zainteresowanie moim bieganiem wykazały media po Bochni, którą opisał portal elka.pl i koscian.net. I chyba na fali tej Bochni pojawiło się coś nowego i coś większego. W ostatnim numerze tygodnika &#8222;Gazeta Kościańska&#8221; pojawił się wywiad ze mną, czyli z amatorem biegania, który wkręcił się w cały ten sport i jeszcze dodatkowo o tym pisze na blogu. Skan (PDF) tej stronki, za zgodą redakcji, możecie znaleźć <a href="http://formatownia.pl/wp-content/uploads/2012/04/s11.pdf">tutaj</a>. Zapraszam do czytania.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://formatownia.pl/2012/04/12/wywiad-w-gazecie-koscianskiej/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>6</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Kurtka Nike Hurricane Vapor Jacket</title>
		<link>http://formatownia.pl/2012/04/05/kurtka-nike-hurricane-vapor-jacket/</link>
		<comments>http://formatownia.pl/2012/04/05/kurtka-nike-hurricane-vapor-jacket/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 05 Apr 2012 08:51:22 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Kuba</dc:creator>
				<category><![CDATA[Kurtki]]></category>
		<category><![CDATA[hurricane vapo]]></category>
		<category><![CDATA[kurtka]]></category>
		<category><![CDATA[nike]]></category>
		<category><![CDATA[recenzja]]></category>
		<category><![CDATA[test]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://formatownia.pl/?p=1465</guid>
		<description><![CDATA[Nike Hurricane Vapor Jacket to kurtka przeznaczona na wiosenne deszcze i wiatry. Ja miałem to szczęście testować ją już zimą, gdzie spełniała rolę 3-ej warstwy. Im cieplej było za oknem, [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Nike Hurricane Vapor Jacket to kurtka przeznaczona na wiosenne deszcze i wiatry. Ja miałem to szczęście testować ją już zimą, gdzie spełniała rolę 3-ej warstwy. Im cieplej było za oknem, tym jej przeznaczenie się zmieniało i teraz stanowi praktycznie receptę na niepogodę. Czy wychodzi z tego obronną ręką i czym się charakteryzuje? Przeczytajcie sami.</p>
<p>Kurtka zaskakuje swoją lekkością. W sklepie nie uwierzyłbym, że taki materiał może chronić mnie w czasie burzy i bym jej zwyczajnie nie kupił. A jednak materiał Ripstop Nylon ani razu nie przepuścił wody do niższych warstw, dzięki czemu czułem się względnie sucho. Względnie, bo oczywiście pot zrobił swoje i jakąś tam wilgoć zawsze wyczuwałem, ale jest to osobna sprawa. W trakcie wszystkich 3 treningów w deszczu, ani razu nie przemokłem i to jest fakt najważniejszy.</p>
<p>Trochę gorzej wygląda za to ochrona przed wiatrem. Przy mocnych (zaznaczam: mocnych) podmuchach ziębłem w okolicach brzucha, co mnie trochę irytowało. A muszę przyznać, że nie był to wynik złego dopasowania. Pierwszy raz spotkałem się z wielkością kurtki i długością rękawów, które tak dobrze pasują do mojego ciała &#8211; wielki plus dla Nike. Mimo tego ten dyskomfort przy większym wietrze występował i przypuszczam, że to po prostu wina tego nowoczesnego materiału. Całe szczęście, nie był to chłód, który by mnie zaprowadził do łóżka.</p>
<p>Przydatna okazała się za to tylna kieszeń na plecach i myślę, że należy żałować, że nie zaprojektowano też drugiej po przeciwnej stronie. Dwie ułatwiłby równomierne rozstawienie ciężaru, gdyż ta jedna jedyna kieszeń przy większym obciążeniu przypominała o prawach grawitacji i naciągała kurtkę na jedną stronę. Nie jest więc to jakaś wielka wada, ale mogła przeszkadzać. Z drugiej strony, ta jedna kieszeń nie ma być plecakiem. Wystarcza na zapakowanie do niej kluczyków, chusty na głowę oraz komórki czyli całkiem nieźle. Przypuszczam, że podczas biegu zmieści się w niej kilka batoników energetycznych, co przyda się na dłuższe wybiegania.</p>
<p>Praktyczne okazały się też ściągacze przy rękawach i kapturze. Zapewniały odpowiednie dopasowanie do ciała. Kaptur w ten sposób dobrze okalał głowę, dzięki czemu nie zdmuchiwał go wiatr. Te detale często decydują o naszym komfortowym biegu.</p>
<p>Jeszcze jedną wartą spostrzeżenia cechą Nike Hurricane Vapor Jacket jest jej odblaskowość. Wbudowane paski pomagają nam bezpiecznie biegać po zmroku, a przy tym nie psują designu kurtki. Ten z kolei zdał najważniejszy test, czyli podobał się zarówno mnie, jak i mojej dziewczynie. A więc zakładałem na siebie coś ładnego i dobrze skrojonego.</p>
<p>Na koniec chcę zaznaczyć, że kurtka Nike Hurricane Vapor Jacket kosztuje 399 złotych. To bardzo dużo! Ja sam, nawet po tym teście, tej kurtki nie kupiłbym. Po prostu wydaje mi się, że ta cena jest przesadzona, a mnie zwyczajnie na taki luksus nie stać.</p>
<p>Kurtka sama w sobie jest praktyczna i warta polecenia. Bardzo dobrze chroni przed deszczem i jest świetnie dopasowana. Wygląda naprawdę ładnie i cechuje się dobrymi rozwiązaniami. Może trochę zawodzi w wietrzny deszcz, ale nie ma róży bez kolców. Dlatego, jeśli kogoś stać i szuka dobrej kurtki, to Nike spełni swoją rolę. Szkoda tylko, że ta cena wydaje mi się zbyt zaporowa dla większości z nas.</p>
<p>Tym razem zamiast fotek proponuję filmik niemieckiego sklepu Runners Point:</p>
<p><iframe width="600" height="335" src="http://www.youtube.com/embed/uMAw-FbnOOs" frameborder="0" allowfullscreen></iframe></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://formatownia.pl/2012/04/05/kurtka-nike-hurricane-vapor-jacket/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>2</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>5 Poznań Półmaraton</title>
		<link>http://formatownia.pl/2012/04/02/5-poznan-polmaraton/</link>
		<comments>http://formatownia.pl/2012/04/02/5-poznan-polmaraton/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 02 Apr 2012 11:20:04 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Kuba</dc:creator>
				<category><![CDATA[Galerie]]></category>
		<category><![CDATA[Relacje]]></category>
		<category><![CDATA[fotografie]]></category>
		<category><![CDATA[malta]]></category>
		<category><![CDATA[marek]]></category>
		<category><![CDATA[poznań]]></category>
		<category><![CDATA[półmaraton]]></category>
		<category><![CDATA[zdjęcia]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://formatownia.pl/?p=1468</guid>
		<description><![CDATA[Wczorajszy poranek nie zapowiadał nic obiecującego. Za oknem kilka stopni powyżej 0 st. C i niebo zasłonięte chmurami nie napawały jakimś hiperoptymizmem. Zjadłem moje tradycyjne przedbiegowe śniadanie w postaci 4 [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Wczorajszy poranek nie zapowiadał nic obiecującego. Za oknem kilka stopni powyżej 0 st. C i niebo zasłonięte chmurami nie napawały jakimś hiperoptymizmem. Zjadłem moje tradycyjne przedbiegowe śniadanie w postaci 4 kromek chleba z dżemem i banana, popijając całość herbatą. Po przygotowaniu ciuszków, przypięciu numeru, wraz z osobistą fotoreporterką pojechaliśmy w stronę Malty, by w miarę sensownie zaparkować samochód. Już nad samą Maltą spotkaliśmy się z naszym kolegą Markiem, który miał debiutować na połówce koronnego dystansu, a chciał się zmieścić między 1:50 a 2:00, czyli po prostu dobiec w czasie poniżej 2 godzin.</p>
<p><a href="http://formatownia.pl/wp-content/uploads/2012/04/5poznan_polmaraton.jpg"><img src="http://formatownia.pl/wp-content/uploads/2012/04/5poznan_polmaraton-337x450.jpg" alt="" title="5 Poznań Półmaraton" width="337" height="450" class="alignleft size-large wp-image-1471" /></a>Przed samym startem zastosowałem lekką rozgrzewkę. Ponieważ Marek chciał na początku trzymać się grupy 1:50, postanowiłem biec z nim. Planowałem tak trwać przez połowę dystansu, po której albo zdecydowałbym się na lekkie przyspieszenie albo na trzymanie dotychczasowego tempa. Na kilkanaście minut przed startem zza chmur wyszło słońce, a chmury rozsunęły się porządnie na boki, przez co postanowiłem biec w krótkich spodenkach, co okazało się strzałem w dziesiątkę.</p>
<p>Na starcie czekał już cały tłum biegaczy. Doświadczenie mi podpowiadało, by się ustawić 2 metry przed grupą na 1:50, bo za tą ekipą będzie na pewno ścisk. Strzał startera rozruszał tłum i po minucie minęliśmy linię startu. Pierwsze 2 kilometry to szukanie swojego miejsca w szyku. Biegliśmy z Markiem ramię w ramię, ale jakimś magicznym sposobem daliśmy się wyprzedzić balonikom na 1:50, na szczęście tylko na kilkanaście metrów. Początkowo było bardzo ciasno, zwłaszcza na zakrętach. Co rusz też ktoś znienacka wbiegał pod nogi lub trącał łokciem, no ale w końcu było nas tam prawie 5000 biegaczy.</p>
<p>Do 5 kilometra czas minął szybko. Pierwsze stoliki z wodą wyszły całkiem sprawnie i nawet chyba zbytnio się opiłem. Marek cały czas trzymał tempo i z krótkich naszych rozmów potwierdzał, że czuje się zupełnie dobrze. Do 10 km dziwiłem się sam sobie, że nie potrafię poznać tych dzielnic Poznania, przez które na tym etapie biegliśmy. Kilometry uciekały szybko, raz po raz potwierdzane muzyką przydrożnych grajków. Kibice też dopisali, choć na pewno było im chłodno w ten wietrzny poranek. Mi zaczął doskwierać &#8222;bocheński&#8221; ból lewego pośladka, a Markowi stopa. Kolejne stoliki wyszły jednak znów sprawnie. Zgubiliśmy przy nich zajęcy na 1:50, którzy zostali za nami kilkanaście metrów. Byłem pewien, że za moment i tak się z nimi zrównamy, ale nastąpił nieoczekiwany zwrot w akcji w postaci ulicy Rolnej, gdzie ciężki dobry rock dodał nam skrzydeł. Nie przyspieszyliśmy nagle, ale po prostu musieliśmy lekko dołożyć pary w nogi, bo baloniki zaczęły powoli i systematycznie zostawać w tyle. Marek nawet zbluzgał mnie, że podświadomie przyspieszam, ale biegł wytrwale dalej obok.</p>
<p>Wiedziałem, że najważniejszym punktem będzie 15 kilometr. To dla mnie ta granica, gdzie wiem już, co będzie dalej. Kiedy go osiągnęliśmy, wziąłem ze stolików oprócz wody cukier. Marek zrobił podobnie, co potem uznał za duży plus. Ja byłem już pewien, że tym tempem dotrwam do mety, nawet jeśli miałoby mi strzelić coś w felernym lewym pośladku. Bardziej nawet zacząłem się martwić o Marka, który przecież debiutował, a tutaj czas zapowiada się w okolicach rewelacyjnego 1:48. Kolejna krótka rozmowa i poza bólem stopy, z resztą u niego było ok. Powiedziałem mu tylko, że dobiegniemy już tak do mety. Teraz już nie było wybacz, skoro pozbawiłem go baloników zajęcy. Nim się obejrzeliśmy wbiegaliśmy już na most Rocha. Zacząłem odczuwać duży ból nóg, ale starałem się nie zwalniać. Minęliśmy Politechnikę i już byliśmy na Baraniaka. Ostatnie 2 kilometry i podbieg, który Marek musiał mocno poczuć, bo przeklinał głośno. Ostatni punkt z wodą to już duże zmęczenie. Bliskość mety dodawała mi jednak sił. Marek jakby zwątpił, ale szybko go zmotywowałem, by biegł cały czas tak samo. Na jakieś 500 metrów przed metą wspólnie lekko przyspieszyliśmy i minęliśmy sporą liczbę biegaczy. Zbieg z mostku to była formalność. Wpadliśmy na metę, gdy zegar pokazywał ok. 1:48:30, co mi dało czas netto 1:47:27, a Markowi 1:47:29. Mocno zmęczeni, a jednak zadowoleni: ja ze swojego przyzwoitego wyniku w pierwszym maratonie w tym roku, a Marek chyba na swój sposób szczęśliwy z debiutu w ogóle. Nazwał mnie małym faszystą, bo dopiero na mecie poczuł prawdziwy ból i długo się nie mógł pozbierać, ale chyba było to warte tej satysfakcji jaką miał.</p>
<p>W strefie mety prawie sami znajomi. Z tego, co zrozumiałem padło tam dużo życiówek, więc gratuluję. Poszliśmy po Emilię i w dobrych humorach resztę czasu spędziliśmy na makaronie i powrocie do domu. W ten sposób skończył się mój pierwszy półmaraton w Poznaniu, pierwszy półmaraton jako osoby prowadzącej kogoś na wynik i pierwszy półmaraton w tym roku. Dzięki i wielkie pozdrowienia dla wszystkich, którzy tam byli.</p>
<p>Fotki znajdziecie <a href="https://picasaweb.google.com/jakub.pudliszewski/5PoznanPoMaraton?authuser=0&#038;feat=directlink">tutaj</a>.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://formatownia.pl/2012/04/02/5-poznan-polmaraton/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>4</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Grand Prix Wielkopolski w Półmaratonie czas zacząć</title>
		<link>http://formatownia.pl/2012/03/28/grand-prix-wielkopolski-w-polmaratonie-czas-zaczac/</link>
		<comments>http://formatownia.pl/2012/03/28/grand-prix-wielkopolski-w-polmaratonie-czas-zaczac/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 28 Mar 2012 10:58:38 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Kuba</dc:creator>
				<category><![CDATA[Polecane]]></category>
		<category><![CDATA[grand prix]]></category>
		<category><![CDATA[poznań]]></category>
		<category><![CDATA[półmaraton]]></category>
		<category><![CDATA[wielkopolska]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://formatownia.pl/?p=1461</guid>
		<description><![CDATA[Już w niedzielę czeka mnie pierwsza potyczka w ramach Grand Prix Wielkopolski w Półmaratonie. Jest nią oczywiście półmaraton w Poznaniu, który pobiegnę pierwszy raz. Jest to o tyle dziwne, że [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><a href="http://formatownia.pl/wp-content/uploads/2012/03/5hm_medal_rewers.jpg"><img src="http://formatownia.pl/wp-content/uploads/2012/03/5hm_medal_rewers-207x260.jpg" alt="" title="Medal Półmaratonu Poznańskiego" width="207" height="260" class="alignright size-medium wp-image-1462" /></a>Już w niedzielę czeka mnie pierwsza potyczka w ramach Grand Prix Wielkopolski w Półmaratonie. Jest nią oczywiście półmaraton w Poznaniu, który pobiegnę pierwszy raz. Jest to o tyle dziwne, że to niemal bieg na &#8222;własnych śmieciach&#8221;. No ale lepiej późno niż wcale.</p>
<p>Choć moje treningi wyglądają już przyzwoicie, to nadal nie mogę porywać się na jakieś rewelacyjne wyniki. Chcę pobiec na 1:50 i wszystko co urwę z tego wyniku będzie dużym pozytywem. Poza tym zdaję sobie sprawę, że odnalezienie swojego tempa w tłumie 5000 biegaczy zajmie mi przynajmniej pierwsze 2 km. W ten sposób pobijanie życiówek zostawiam sobie na bardziej kameralne półmaratony. W niedzielę będę starał się czerpać przyjemność z samego biegu, co nie będzie trudne, gdyż spodziewam się wielu znajomych biegaczy na trasie i dużej ilości kibiców. Takie biegi lubię, bo są fajną odskocznią od samotnych treningów. No i nie bez znaczenia jest sama trasa, którą postaram się dokładnie zapamiętać, gdyż na jesień chciałbym ją pokonać dwa razy w ramach maratonu.</p>
<p>Trzymajcie kciuki za mój dobry wynik w Poznaniu i następnych biegach z cyklu GP Wielkopolski w Półmaratonie. Z każdym następnym biegiem postaram się wykręcać lepsze czasy, a czy mi się to uda, to już przeczytacie w sowim czasie <img src='http://formatownia.pl/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' /> </p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://formatownia.pl/2012/03/28/grand-prix-wielkopolski-w-polmaratonie-czas-zaczac/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>6</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>adidas miCoach Pacer &#8211; pierwsze wrażenia</title>
		<link>http://formatownia.pl/2012/03/20/adidas-micoach-pacer-pierwsze-wrazenia/</link>
		<comments>http://formatownia.pl/2012/03/20/adidas-micoach-pacer-pierwsze-wrazenia/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 20 Mar 2012 21:14:55 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Kuba</dc:creator>
				<category><![CDATA[Elektronika]]></category>
		<category><![CDATA[adidas]]></category>
		<category><![CDATA[czujnik serca]]></category>
		<category><![CDATA[krokomierz]]></category>
		<category><![CDATA[micoach]]></category>
		<category><![CDATA[pacer]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://formatownia.pl/?p=1439</guid>
		<description><![CDATA[W piątek otrzymałem do przetestowania adidas miCoach Pacer, z którym będę biegał przez najbliższy czas, a może o wiele dłużej. Adidas sprytnie określa swoje urządzenie jako elektroniczny osobisty trener biegacza, [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><a href="http://formatownia.pl/wp-content/uploads/2012/03/logo_adidas_micoach.jpg"><img src="http://formatownia.pl/wp-content/uploads/2012/03/logo_adidas_micoach-260x212.jpg" alt="" title="adidas MiCoach" width="260" height="212" class="alignleft size-medium wp-image-1451" /></a>W piątek otrzymałem do przetestowania adidas miCoach Pacer, z którym będę biegał przez najbliższy czas, a może o wiele dłużej. Adidas sprytnie określa swoje urządzenie jako elektroniczny osobisty trener biegacza, a ja bardziej przyziemnie napiszę, że to pulsometr i krokomierz w jednym. Dzięki temu możemy w trakcie biegu kontrolować nasz puls, przebytą odległość, czas biegu, tempo i spalone kalorie. Dla mnie bomba, bo jedyne, co wcześniej mogłem kontrolować to czas swojego biegu za pomocą zwykłego zegarka.</p>
<p><a href="http://formatownia.pl/wp-content/uploads/2012/03/adidas-micoach.jpg"><img src="http://formatownia.pl/wp-content/uploads/2012/03/adidas-micoach-199x260.jpg" alt="" title="adidas miCoach - zestaw" width="199" height="260" class="alignright size-medium wp-image-1447" /></a>adidas miCoach Pacer składa się w praktyce z trzech elementów. Jest to samo urządzenie MiCoach Pacer plus monitor tętna i czujnik kroku. Wszystko zajmuje razem niewiele miejsca i można to przechowywać i przenosić w dołączonym do zestawu materiałowym woreczku. Oczywiście jest też okablowanie i słuchawki, dzięki czemu możemy podłączyć urządzenie do komputera, do odtwarzacza mp3 lub bezpośrednio słuchać poleceń. O wszystkim pomyślano.</p>
<p>Na początku zgodnie z instrukcją podłączyłem urządzenie do komputera, by naładowała się bateria. W trakcie ładowania przygotowałem sobie pasek z monitorem serca i zamontowałem czujnik kroku w moich butach. Zdążyłem też zarejestrować się na <a href="http://micoach.com">stronie</a> urządzenia i skorygować ustawienia pod siebie. Podałem swój wzrost, wagę i zaznaczyłem informacje, które chciałbym słyszeć miłym damskim głosem podczas biegu. Dobrze, że znam angielski, bo nie ma polskich komunikatów głosowych &#8211; tutaj pierwszy minus dla urządzenia, bo nie każdy musi być poliglotą.</p>
<p>Następnym krokiem było ściągnięcie programu do synchronizacji urządzenia z komputerem. Jego instalacja i konfiguracja okazała się niezwykle prosta, bo polegała na podaniu e-maila i hasła, jakie podałem podczas rejestracji. W ten sposób urządzenie ściągnęło sobie moje ustawienia i treningi, jakie pospiesznie wybrałem, by przetestować synchronizację miCoach Pacera z komputerem. Wszystko wyszło bez problemu za pomocą jednego kliknięcia.</p>
<p>Po tym testowym zabiegu usunąłem wybrany pospiesznie plan treningowy i zacząłem od podstaw. Ustawiłem sobie ćwiczenie, które miało wyznaczyć moje zakresy tempa i tętna. Bo trzeba przyznać, że miCoach opiera się na czterech strefach, oznaczonych kolorami (niebieska &#8211; mały wysiłek, zielona &#8211; średni wysiłek, żółta &#8211; duży wysiłek, czerwona &#8211; maksymalny wysiłek). Oto jakie otrzymałem wyniki po przerobieniu tego ćwiczenia wczoraj:</p>
<p><a href="http://formatownia.pl/wp-content/uploads/2012/03/wyznaczanie_stref.jpg"><img src="http://formatownia.pl/wp-content/uploads/2012/03/wyznaczanie_stref-600x359.jpg" alt="" title="Moje strefy" width="600" height="359" class="aligncenter size-large wp-image-1448" /></a></p>
<p>By być ścisłym podaję tempo dla każdej ze stref:<br />
- strefa niebieska (wszystko do 5:59),<br />
- strefa zielona (od 5:59 do 4:31),<br />
- strefa żółta (od 4:31 do 4:11),<br />
- strefa czerwona (od 4:11 o 3:33).</p>
<p>Wydaje mi się, że nie do końca dobrze wykonałem to ćwiczenie, dlatego chcę je powtórzyć w przyszły poniedziałek. Być może nastąpią tutaj pewne zmiany, a może będzie podobnie <img src='http://formatownia.pl/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' /> </p>
<p>Dziś za to zrobiłem już pierwszy konkretny godzinny trening w zielonej strefie. Ale o tym napiszę następnym razem, gdy omówię, jak ułożyć lub wybrać sobie plan treningowy w miCoach.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://formatownia.pl/2012/03/20/adidas-micoach-pacer-pierwsze-wrazenia/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>16</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>

