Kurtka Nike Hurricane Vapor Jacket
Nike Hurricane Vapor Jacket to kurtka przeznaczona na wiosenne deszcze i wiatry. Ja miałem to szczęście testować ją już zimą, gdzie spełniała rolę 3-ej warstwy. Im cieplej było za oknem, tym jej przeznaczenie się zmieniało i teraz stanowi praktycznie receptę na niepogodę. Czy wychodzi z tego obronną ręką i czym się charakteryzuje? Przeczytajcie sami.
Kurtka zaskakuje swoją lekkością. W sklepie nie uwierzyłbym, że taki materiał może chronić mnie w czasie burzy i bym jej zwyczajnie nie kupił. A jednak materiał Ripstop Nylon ani razu nie przepuścił wody do niższych warstw, dzięki czemu czułem się względnie sucho. Względnie, bo oczywiście pot zrobił swoje i jakąś tam wilgoć zawsze wyczuwałem, ale jest to osobna sprawa. W trakcie wszystkich 3 treningów w deszczu, ani razu nie przemokłem i to jest fakt najważniejszy.
Trochę gorzej wygląda za to ochrona przed wiatrem. Przy mocnych (zaznaczam: mocnych) podmuchach ziębłem w okolicach brzucha, co mnie trochę irytowało. A muszę przyznać, że nie był to wynik złego dopasowania. Pierwszy raz spotkałem się z wielkością kurtki i długością rękawów, które tak dobrze pasują do mojego ciała – wielki plus dla Nike. Mimo tego ten dyskomfort przy większym wietrze występował i przypuszczam, że to po prostu wina tego nowoczesnego materiału. Całe szczęście, nie był to chłód, który by mnie zaprowadził do łóżka.
Przydatna okazała się za to tylna kieszeń na plecach i myślę, że należy żałować, że nie zaprojektowano też drugiej po przeciwnej stronie. Dwie ułatwiłby równomierne rozstawienie ciężaru, gdyż ta jedna jedyna kieszeń przy większym obciążeniu przypominała o prawach grawitacji i naciągała kurtkę na jedną stronę. Nie jest więc to jakaś wielka wada, ale mogła przeszkadzać. Z drugiej strony, ta jedna kieszeń nie ma być plecakiem. Wystarcza na zapakowanie do niej kluczyków, chusty na głowę oraz komórki czyli całkiem nieźle. Przypuszczam, że podczas biegu zmieści się w niej kilka batoników energetycznych, co przyda się na dłuższe wybiegania.
Praktyczne okazały się też ściągacze przy rękawach i kapturze. Zapewniały odpowiednie dopasowanie do ciała. Kaptur w ten sposób dobrze okalał głowę, dzięki czemu nie zdmuchiwał go wiatr. Te detale często decydują o naszym komfortowym biegu.
Jeszcze jedną wartą spostrzeżenia cechą Nike Hurricane Vapor Jacket jest jej odblaskowość. Wbudowane paski pomagają nam bezpiecznie biegać po zmroku, a przy tym nie psują designu kurtki. Ten z kolei zdał najważniejszy test, czyli podobał się zarówno mnie, jak i mojej dziewczynie. A więc zakładałem na siebie coś ładnego i dobrze skrojonego.
Na koniec chcę zaznaczyć, że kurtka Nike Hurricane Vapor Jacket kosztuje 399 złotych. To bardzo dużo! Ja sam, nawet po tym teście, tej kurtki nie kupiłbym. Po prostu wydaje mi się, że ta cena jest przesadzona, a mnie zwyczajnie na taki luksus nie stać.
Kurtka sama w sobie jest praktyczna i warta polecenia. Bardzo dobrze chroni przed deszczem i jest świetnie dopasowana. Wygląda naprawdę ładnie i cechuje się dobrymi rozwiązaniami. Może trochę zawodzi w wietrzny deszcz, ale nie ma róży bez kolców. Dlatego, jeśli kogoś stać i szuka dobrej kurtki, to Nike spełni swoją rolę. Szkoda tylko, że ta cena wydaje mi się zbyt zaporowa dla większości z nas.
Tym razem zamiast fotek proponuję filmik niemieckiego sklepu Runners Point:
Będę testował kurtkę Nike Hurricane Vapor Jacket
Właśnie do mnie dotarła kurtka od Nike, a dokładnie model Hurricane Vapor Jacket. I już żałuję, że z jej testami będę musiał poczekać aż nastaną cieplejsze dni. Pierwsze, co mnie zaskoczyła to jej waga – jest lekka jak piórko! Ponoć to zasługa tkaniny Ripstop Nylon, która ma być bardzo wytrzymała, świetnie chronić przed deszczem i wiatrem oraz nieźle wentylować. I oby tak był! Cieszą w niej płaskie szwy i odblaski. Jeszcze bardziej raduje tylna kieszonka na rupiecie. A już zupełnie zniewala świetne dopasowanie do mojego szczupłego ciała, z czym z reguły jest problem. Tym razem pasuje długość rękawa, długość samej kurtki i regulacje ściągacza oraz kaptura. Nie chcę zapeszać, ale Nike być może odwaliło kawał dobrej roboty. Ale by się upewnić, co do tego, to niestety będę musiał poczekać na jakieś plusowe temperatury. Zaklinajcie więc pogodę, a jak się uda, to odpowiednia recenzja pojawi się na blogu.
O mnie
- Na blogu jest już mapka niedzielnego biegu, który organizuję wraz z http://t.co/J1xLlpXR w ramach Polska Biega. Ok. 4 km do pokonania :-) >>
- A dzień wcześniej półmaraton w Wilkowicach. Pobiegnę tam treningowo. Dla podtrzymania formy przed Grodziskiem! >>
- Już w niedzielę w Kościanie I Bieg o Robaczywe ;-) Jabłko. Jako organizator zapraszam! >>
- Treningi z miCoach idą coraz lepiej. Nie powiem, żeby było łatwo. Bieganie na tempo męczy :) >>
- Za mną dramatyczny bieg w Trzemesznie, o którym możecie poczytać na blogu! Następne Wilkowice i kolejny półmaraton! >>




