Maraton Blogów: Emilia
„Przyjemność biegania” to chyba mój ulubiony blog biegaczki. Żadnej innej nie czyta mi się tak przyjemnie jak Emilii właśnie. Na czym polega ten mały fenomen? Spróbuję wam przybliżyć.
Przede wszystkim Emilia nie zanudza relacjami ze swoich treningów. U niej nie spodziewam się cotygodniowej notki z jej biegowych zmagań i… dobrze! Jeśli jest nowy wpis, to konkretny i o danym problemie. Bez zbędnego i tradycyjnego „nie chciało mi się wyjść na trening, ale jednak poszłam…”. Dzięki temu odnoszę wrażenie, że czytam u Emilii o czymś ważnym i tak to traktuję. Nie pomijam żadnego jej wpisu, bo jeśli już coś koleżanka wyciągnęła na tapetę, to nie bez powodu. Ta zasada się sprawdza od dłuższego czasu i nie mam wątpliwości, że to się nie zmieni.
Do tego dochodzą relacje z biegów i to biegów nie byle jakich: maraton w Poznaniu, półmaraton w Szwecji czy Półmaraton Wiązowski. Nie ma tego dużo, ale jest opisane dokładnie i przystępnie. W tych zresztą wpisach pojawia się dużo emocji, co znowu sprawia, że jest ciekawie. Mamy więc i radość i gorycz porażki, po której następuje długo wyczekiwana chęć poprawienia wyniku i pokonanie słabości. Takie psychologiczne starcia zawsze lubiłem.
A sama Emilia to sympatyczna osoba. Piszę tak, nie tylko dlatego, że mogłem ją poznać osobiście przy okazji poznańskiego maratonu, ale tak właśnie sobie ją wyobrażam czytając „Przyjemność biegania”.
Polecam blog, bo to przyjemne czytanie!
Co ja biegam
Chciałbym zaprosić was na mojego drugiego bloga o bieganiu. Mało na nim treści, bo skierowany jest na polecanie i promowanie ciekawych materiałów o bieganiu. Z tego powodu przeważają na nim linki oraz krótkie komentarze. Jest to taki blog, który mógłbym porównać do facebookowego „lubię to” lub googlowskiego „+1″. Wrzucam tam to, co sam uważam za dobre z punktu widzenia biegacza amatora. Liczy się więc jakość. Zauważyłem, że piszemy wszyscy naprawdę świetne teksty, które toną gdzieś w naszych raportach z treningów i relacjach z biegów. Chciałbym to jakoś wyłowić i wyróżnić. Sam jestem ciekaw, czy mi się to uda. Zapraszam ciepło, cieplej, gorąco!
Maraton Blogów: Osioł
Choć blog „rusz się…” Kasia „Osioł” prowadzi od lutego 2010 roku, mi przyszło na niego trafić dopiero po tegorocznym Ekidenie w Warszawie. Temat sztafety odnalazł nam swoje blogi, ale na samym biegu niestety nie poznaliśmy się, a szkoda.
„rusz się…” to przede wszystkim blog o bieganiu. Sporą jednak jego część stanowią inne tematy: joga, narty, urlopy, spostrzeżenia z otaczającego nas świata. Znajdziemy też informacje o prywatnym życiu, które są z reguły podane przy okazji zapisków sportowych. Trzeba jednak przyznać, że relacje treningowo-startowe, zmagania się z kolejnymi kilometrami, walką o motywację lub kontuzjami stanowią większość na stronie Osła. Może mniej tu teorii i porad, ale przemyślenia i przeżycia autorki są równie ciekawe. Łatwo wyczuć, że Kasia to świetna obserwatorka, a na pewno lepsza niż ja
Ostatnio na blogu pojawiały się też imponujące testy – mam nadzieję, że temat nie zostanie porzucony i będzie kontynuowany.
Sam blog utrzymany jest w klasycznej formie. W opozycji do stonowanych kolorów stoi czerwień. Kasia często ilustruje swoje wpisy zdjęciami, dzięki czemu nie mamy do czynienia ze ścianą tekstu. Jest przejrzyście i ładnie. Zresztą… sami zobaczcie
Maraton Blogów: Tete
Tomka Tęczę poznałem przy okazji tegorocznego Cracovia Maraton. Zresztą nie tylko jego, bo i część jego najbliższej rodziny: małżonkę i syna. Był to bardzo sympatyczny moment krakowskiej przygody, moment z dzisiejszej perspektywy zbyt krótki (nadrobimy i to!). Nic by z tamtej chwili nie było, gdyby Tete nie redagował swojego bloga o bieganiu. I właśnie na krótką wycieczkę po jego blogu chciałbym Was teraz zaprosić.
„Bieganie moją pasją, czy uzależnieniem?” zbliża się obecnie wielkimi krokami do 300. notki. Ta liczba obrazuje, ile Tomek napisał i przeraża ogromem czasu, jaki trzeba byłoby spędzić, by to wszystko przeczytać. Szczerze przyznam, że nie przeczytałem dziecka Tete od deski do deski. Jestem na bieżąco, gdzieś od września roku poprzedniego. W tym czasie blog zmienił swój adres i wygląd.
Blog to jedna wielka relacja z życia biegowego i sportowego Tomka. To niezliczone relacje z zawodów i treningów, opisy kąpieli morsów, recenzje sprzętu oraz sprawozdania z wycieczek rowerowych. Ktoś by pomyślał, że standard.
Jest w blogu Tomka coś, co go wyróżnia i co osobiście przyjmuję za dobrą monetę. Tym czymś jest niczym niezachwiany optymizm i szczera radość wypływająca z kolejnych zdań kolejnych notek. Nie ma chyba tak uśmiechniętego drugiego biegającego blogera na dzień dzisiejszy w tym kraju i długo nie będzie. Żadnego narzekania, żadnego rozczulania się nad sobą. Były błędy, to hop do przodu i uczyć się na nich. Była życiówka, to tylko się cieszyć. Prostota, która urzeka.
Jeśli jeszcze nie mieliście okazji zapoznać się z blogiem Tomka, to zapraszam i polecam. Nie bójcie się skomentować, czy też napisać do autora. Na odpowiedź długo nie będziecie musieli czekać. Sam zresztą mam małą nadzieję, że i ja nie będę musiał długo czekać na następną okazję do spotkania się w życiu pozakomputerowym.
Wpisem tym jednocześnie chciałbym zainaugurować Maraton Blogów, który w zamyśle ma przedstawić polską scenę blogową biegaczy. Who’s next? Czas pokaże!
Formatownia na Facebooku
Już od jakiegoś czasu mój blog ma swoją stronę na Facebooku. Gorąco zachęcam do polubienia jej i śledzenia! Pojawia się tam troszkę więcej informacji niż na samym blogu, a zwłaszcza to, co trudno zebrać w dłuższą notkę tutaj. Mam nadzieję, że w ten sposób łatwiej wam będzie śledzić moje biegowe życie.
O mnie
- Na blogu jest już mapka niedzielnego biegu, który organizuję wraz z http://t.co/J1xLlpXR w ramach Polska Biega. Ok. 4 km do pokonania :-) >>
- A dzień wcześniej półmaraton w Wilkowicach. Pobiegnę tam treningowo. Dla podtrzymania formy przed Grodziskiem! >>
- Już w niedzielę w Kościanie I Bieg o Robaczywe ;-) Jabłko. Jako organizator zapraszam! >>
- Treningi z miCoach idą coraz lepiej. Nie powiem, żeby było łatwo. Bieganie na tempo męczy :) >>
- Za mną dramatyczny bieg w Trzemesznie, o którym możecie poczytać na blogu! Następne Wilkowice i kolejny półmaraton! >>




