maj 30, 2011

VII Maraton Sztafet Accreo Ekiden

W końcu odbył się bieg, na który czekałem z żywym zainteresowaniem. Po pierwsze, pierwszy raz miałem okazję pobiec w sztafecie. Po drugie, poznałem nowe osoby, które wcześniej kojarzyłem tylko z blogów. Po trzecie, spodziewana świetna atmosfera rzeczywiście taka była. Ale przeczytajcie o wszystkim sami.

W Warszawie wielkopolską częścią Blog@czy (Bartek, Krzysiek, Wojtek, ja) zawitaliśmy w sobotę wieczorem. Po szybkim meldunku w hotelu, wyruszyliśmy w poszukiwaniu miejsca, gdzie moglibyśmy obejrzeć mecz finałowy Ligi Mistrzów, a zarazem spotkać warszawską część teamu. Niestety trochę nam na to zeszło, przez co zrobiło się późno i dotarł do nas już tylko Michał, który przywiózł ze sobą nasze drużynowe koszulki. Rozmowom o bieganiu zapewne nie byłoby końca, ale zrobiło się szybko późno i powoli musieliśmy pomyśleć o śnie. Jeszcze w hotelu do snu obejrzeliśmy klasyk światowego horroru pt. „Przynęty” ;) , po czym każdego z nas zmorzył sen.

Nasza drużyna Poranek przyszedł szybko. Zdążyliśmy zjeść śniadanie w hotelu i poszliśmy na Pole Mokotowskie, gdzie już niedługo miała się rozpocząć rywalizacja. Tutaj ponownie spotkaliśmy Michała oraz jedyną przedstawicielkę kobiet w naszym teamie czyli Ewę. Dogadaliśmy szczegóły, przyzwyczailiśmy się do naszej żółtej pałeczki, którą mieliśmy sobie przekazywać na zmianach i lada moment się zaczęło.

Naszą sztafetę zainicjował Michał. Miał do przebiegnięcia dość nietypowy dystans, bo 7 km i 195 m, który pokonał w 32:10. W tym momencie pałeczkę przejął Wojtek, najmocniejszy nasz zawodnik. Czekała go 10-kilometrowa walka. Równym tempem, przy wzrastającej temperaturze, bo słońce coraz mocniej świeciło, wybiegał 39:18. Trzecia zmiana, również 10-kilometrowa przypadła naszemu kapitanowi, kierownikowi drużyny, prezesowi Blog@czy czyli Bartkowi. Swój odcinek pokonał w 46:05. Na trasie Ekidena Dalej biegłem ja, ale już tylko 5 kilometrów. Spiąłem się i wykręciłem czas 20:08. Pałeczkę ode mnie odebrał Krzysiek, który też stanął w obliczu 5-tki. Niestraszna mu jednak ona była i wybiegał 23:39. Ostatni etap, 5-kilometrowy przypadł w udziale Ewie. Po świetnym, równym biegu uzyskała czas 24:59. W ten sposób zliczając wszystkie czasy i 2 sekundy, które straciliśmy na samym starcie uzyskaliśmy piękny czas 3:06:20. Dał on nam 34. miejsce wśród 298 drużyn. Jak na debiut – rewelacja!

Sam bieg zorganizowany był profesjonalnie. Każdy z nas w pakiecie otrzymał pamiątkową koszulkę. Każdy zawodnik miał swój indywidualny czip i numer. Strefa zmian podzielona została na boksy, dzięki czemu uniknięto bałaganu. Trasa była ciekawa i bardzo kręta. Spiker zapowiadał drużyny, których zawodnicy powinni przygotować się do startu. Każdy zawodnik na mecie otrzymał pamiątkowy medal przypominający zębatkę sprawnie działającego mechanizmu. Wszyscy po swoim etapie mogli się też napić wody i Powerade’a. Do tego piękna, słoneczna pogoda, która niejednemu dała w kość. Czegóż więcej chcieć?

Po całej imprezie udaliśmy się też na piwko, by oblać sukces i pogadać jeszcze trochę o bieganiu. Tematu oczywiście nie wyczerpaliśmy, bo jest on nieskończony, ale jeszcze spróbujemy… przy następnym starcie drużyny.

Co do swojego występu, to jestem zadowolony. Kolejna życiówka na 5 km. Złamania 20 minut coraz bliżej :)

A tutaj możecie zobaczyć fotki Michała.

Komentarze (8)

  • Gratuluję! Fajnie było zobaczyć się z Wami po biegu :)

    • Bardzo fajnie, że wpadłaś z rodzinką nas zobaczyć. Mam nadzieję, że do nas dołączysz następnym razem jako biegaczka już :)

  • Ciebie wypatrywaliśmy chyba najkrócej:) Jeszcze nie zdążyłem dobrze ochłonąć po swojej dyszce, a tu już Kuba „leci”… Jeszcze raz gratuluję życiówki!
    A ja jestem dodatkowo dumny z faktu, że pałeczkę mogłem przekazywać naszej drużynowej „medialnej gwieździe”;-)

  • Kuba gratuluję nowej życiówki :) Fajnie tak czytać po kolei relacje Blog@czy ;) daliście czadu :) wielkie brawa, gratulacje :) pozdrowaśki ;)

  • [...] koniecznie: Relacja Wojtka Relacja Kuby Galeria zdjęć [...]

  • Dzięki! Cieszę się tete, że nas wspierałeś i teraz… żałujesz, że nie wystartowałeś :) Haha! Masz czego żałować!

  • Gratulacje!
    Tak sobie patrzę na te zdjęcia i się zastanawiam, ile Ty masz wzrostu, bo z reala znam tylko Avę i ona nie należy do niskich… ;)

    • Co za pytanie! Jedno z ciekawszych, jakie padło na tym blogu. Odpowiedź: 196 cm.

Napisz komentarz i wstaw mi jedynkę do dziennika ;)

O mnie




Nazywam się Kuba Pudliszewski. Moja przygoda z bieganiem rozpoczęła się w lutym 2010 roku. To niedawna data, która kiedyś, mam nadzieję, wyda się jakże odległa.